Czy muszę liczyć te #$%! kalorie?

Czy muszę liczyć te #$%! kalorie?

LICZYĆ KALORIE, CZY LICZYĆ NA SIEBIE?
JAK JEŚĆ, ŻEBY SCHUDNĄĆ?

Dieta… Z czym kojarzy Ci się to słowo? Z ograniczaniem, wyrzeczeniem, głodzeniem się?

Wiele osób skrupulatnie liczy kalorie, ustala zapotrzebowanie na składniki i odżywia się z kalkulatorem w ręku. Czy to zła metoda? Nie, to bardzo dobra metoda. Jeśli lubisz taki sposób, to rób to i chudnij. Efekty przyjdą – nie mam co do tego wątpliwości.

A co, jeśli nie lubisz tego robić? Nie chcesz liczyć, odmierzać na kuchennej wadze każdego plasterka – a chcesz zrzucić „trochę” kilogramów. Bo nie masz czasu, ochoty i cierpliwości na obliczenia? Da się?

Nie mówimy tu o profesjonalistach przygotowujących się do zawodów „Miss Bikini Dolnego” czy Mister Czegoś Tam – piszę bez złośliwości do zawodowców, ale ten blog nie jest o zawodowym sporcie, a o zwyczajnych, aktywnych osobach.

Większość ludzi żyje swoim życiem, pracuje, uczy się, spędza czas z rodziną – a treningi robi „po godzinach” – jeśli oczywiście nie wypadnie coś ważniejszego niż trening.

Wracając do pytania: da się?

Da się. Ja sam też nie liczę (mimo, że bardzo lubię excela i cyferki). Nie musisz liczyć tych „nieszczęsnych kalorii”. Możesz zrzucić kilogramy stosując inne metody. Oczywiście możesz później dołączyć diety z liczeniem do swojego sposobu odżywiania. Ale na początek (i nie tylko na początek) warto, żebyś stosował kilka prostych wskazówek.

CO MOŻESZ ZROBIĆ JUŻ DZISIAJ, TERAZ:

  • JEDZ MNIEJ. Ile? Ty najlepiej wiesz, ile zjadasz podczas posiłku, jaki masz apetyt, co lubisz, czego nie lubisz. Ale nie przejadaj się. Czasem „oczy by jadły”, a oczy w tym przypadku nas okłamują – mimo, że mówi się, że oczy nie kłamią. Tym, co jest pyszne łatwiej się zajadać – łatwiej „przejeść” się np. pizzą lub słodyczami niż kaszą jaglaną. Nie daj się zrobić w konia Twoim oczom.
  • UWAGA NA CUKIER. Ale nie tylko taki z cukierniczki. Napoje gazowane, jogurty, soki – tam znajdziesz go bardzo dużo. Słodzisz kawę, herbatę? Próbowałeś herbaty bez cukru? A może zamiast 3 łyżeczek – daj dwie lub jedną. Próbowałeś stewii lub ksylitolu? Jeśli nie wyobrażasz sobie pić gorzkiej kawy, ok., ale możesz ograniczyć napoje gazowane, soki i oczywiście słodycze? Możesz też wyznaczyć sobie jeden dzień nagrody, podczas którego trochę sobie pofolgujesz.
  • NIE GŁODŹ SIĘ. Organizm to sprytna bestia i jak mu nagle zabierzesz paliwo, to zacznie kombinować: „oj, bieda, trzeba wszystko co zjemy magazynować, bo nadeszły trudne czasy” – to tak w skrócie metoda naszego ciała na przetrwanie. Tego nie przeskoczysz – nasze organizmy mają w tym wiele tysięcy lat – i setki pokoleń – doświadczenia.
  • JEDZ REGULARNIE. Mniej więcej co 3 godziny i nie podjadaj między posiłkami. Daj organizmowi czas na strawienie.
  • NIE OBJADAJ SIĘ NA NOC. Pomijam indywidualne cele (np. być może ćwiczysz wieczorem i po treningu musisz uzupełnić paliwo), ale jeśli chcesz zjeść coś cięższego, lepiej zrobić to w pierwszej połowie dnia i dać organizmowi czas, by to łatwiej spalił podczas dziennej aktywności.
  • PIJ. Najlepsza oczywiście jest woda. Uwaga na soki i słodzone napoje gazowane). Nie musisz pić samej wody, bez przesady – herbata też będzie dobra (ostrożnie z cukrem).
  • DO TŁUSTEGO PODCHODŹ Z GŁOWĄ. Tak naprawdę nie tyjemy od nadmiaru tłuszczu, lecz od nadmiaru kalorii (a te znajdziesz nie tylko w tłuszczu). Ale mimo wszystko bardzo tłuste jedzenie przy braku ruchu będzie sprzyjać przybieraniu na wadze.
  • WARZYWA – wiadomo: TAK, TAK, TAK!
  • OWOCE. Tak, ale… uważaj na „opychanie się” winogronami i bananami – niekoniecznie sprzyjają redukcji wagi – choć oczywiście nie musisz ich eliminować całkowicie – banan przed treningiem? – dlaczego nie?
  • PIECZYWO. Ja sam bardzo lubię chleb, świeże bułki i inne tego typu produkty. Ale daj szansę ciemnemu pieczywu – spróbuj chociaż częściowo wprowadzić je do swojej diety.
  • WYSYPIAJ SIĘ. Każdy musi odpocząć po całym dniu, a ponadto nie objadasz się (a w nocy głód może być uciążliwy).

To proste wskazówki, które same w sobie nie są jakąś specjalistyczną dietą. Zresztą samo pojęcie „dieta” może budzić skojarzenie, że teraz jesteś na takiej i takiej diecie i ona pewnie kiedyś się skończy. A tu mówimy o stałym sposobie odżywania – zresztą tym właśnie jest „dieta”.

A CO OPRÓCZ „DIETY”?

RUSZAJ SIĘ. Mówi się, że ruch nie zastąpi każdego leku, ale żaden lek nie zastąpi ruchu. To powiedzenie można rozwinąć: Ruch nie zastąpi diety, ale sama dieta nie zastąpi ruchu.
Tu oczywiście dodam formułkę, że przed rozpoczęciem treningów skonsultuj się z lekarzem… 🙂

To może być regularny trening, ale też spacer. Nie możesz biegać? Przejdź się – po kilkunastu takich spacerach możesz stwierdzić, że chcesz pobiegać. Nie możesz przebiec założonego dystansu? Część przebiegnij, a część przejdź – sam zobaczysz, że po pewnym czasie będzie coraz więcej biegania, a coraz mniej marszu.

Warto docenić samo chodzenie. Nie musisz parkować przy samym wejściu do hipermarketu – nic się nie stanie, jak znajdziesz miejsce trochę dalej i przejdziesz kilkadziesiąt kroków więcej. Mniej stresów przy samym parkowaniu i lepiej dla ZDROWIA, którego…

… wszystkim życzę.

Adrian, TreninGo.pl

Dodaj komentarz

Close Menu