Wbiegnięcie na Gaiki

Wbiegnięcie na Gaiki

Dziś trening biegowy – bez boksu (choć z pompkami i rozciąganiem).
Różnica poziomów – ok. 400 m. (mieszkam na 413 m npm, wbiegłem na Gaiki 808 m nmp). I fajne widoki po drodze 🙂

Na dole strony filmik

A konkretnie to jak wygląda taki trening?

Poniżej opis treningu biegowego, który robię, gdy nie zabieram ze sobą plecaka z minigruszką bokserską i kółkiem do ćwiczenia grzbietu (trening ze sprzętem opiszę w osobnym wpisie).

Cała trasa to 8,5 km biegu w górzystym, leśnym terenie. Różnica poziomów to ok. 400 m.

Zaczynam bieg od ul. Polnej. Jeśli biegnę z psem, po drodze obszczekują nas wszyscy czworonożni kumple mojego mini-wilka 🙂

Biegnę do parkingu przy leśniczówce na Gaikach – nieco ponad 1 kilometr biegu pod górę. Fajna rozgrzewka przed tym, co będzie dalej.

Przebiegam obok leśniczówki. Dalej na rozwidleniu biegnę w prawo – w stronę Kopca Lipnik (w lewo – droga prowadzi do amfiteatru).

Po drodze robię dodatkowe krótkie miniwspinaczki na strome zbocza. Nic wielkiego, ale zawsze to urozmaicenie i coś na dodatkową rozgrzewkę. Filmik poniżej.

Teraz droga staje się coraz bardziej stroma. Po drodze spotykam czasem takie cudeńka:

Robi się coraz wyżej i coraz ładniej:

Po drodze robię jeszcze mały interwał na mocno stromym zboczu (5 serii bieg/marsz – jest tak stromo, że łydki „rwą” niemiłosiernie). To jest ten moment, w którym czujemy mięśnie, o których nie mamy pojęcia, że istnieją 🙂

Coraz wyżej i jeszcze fajniejsze widoki:

Te widoki to nagroda za to, że tu wbiegłem (tak sobie to tłumaczę 🙂
A tu jeszcze panorama Bielska-Białej:

Dobiegam do „Źródełka Wody Pysznej”. Na poniższym zdjęciu słońce „pomalowało” światłem kawałek lasu na pomarańczowo 🙂

Żródło Pyszne:

A potem już ostro pod górę w stronę szczytu Gaików. Bezpośrednio za Źródłem Pysznym alleluja i do przodu w górę 🙂 Nie wszędzie da się biec, zatem jest to interwał biegowo marszowy. Na filmiku poniżej widać, jak tam jest stromo.

Dobiegam na szczyt Gaików. Różnica poziomów między początkiem biegu, a szczytem Gaiki: ok 400 metrów.

A teraz jeszcze jedna nagroda: zbieg z Gaików do domu 🙂 Teraz będzie z górki 🙂

Nie wracam tą samą drogą – biegnę zboczem od strony Kóz. Po drodze mijam małą polankę z figurką Matki Bożej. Biegnę w prawo (nie w lewo – w stronę amfiteatru, ale w prawo dłuższą drogą). Po drodze mijam po prawej stronie paśnik, potem po lewej stary opuszczony grób (podobno żołnierza) i dobiegam do parkingu przy wejściu do lasu, przy ul. Polnej. A potem już prosto ok. kilometra do domu.

Cała trasa to ok 8,5 km. Różnica poziomów: 400 metrów między początkiem biegu, a szczytem Gaików). Po drodze spotkałem (do tej pory):

  • 3 dziki (niedawno dwa przebiegły mi drogę ok. 7 metrów ode mnie 🙂 Dziki na szczęście poszły w las, a mój pies chciał się z nimi poznać bliżej, ale przekonałem go, że nie warto 🙂
  • sarny – nie liczyłem 🙂
  • salamandry plamiste – nie liczyłem 🙂
  • zające – nie liczyłem 🙂
  • coś jasnego kudłatego wielkości borsuka – ale było ciemno, więc pewności nie mam co/kto to był 🙂

Zmęczeni, ale zadowoleni 🙂

Warto było!

A tu filmik:

Dodaj komentarz

Close Menu